Wycieczka na Zamek Leśna Skała – miejsca,w którym runęły moje dziecięce marzenia

Dawno nie było wpisu w kategorii „W wolnej chwili”. Choroba odpuściła,pogoda się poprawiła więc wyruszyliśmy na małą wycieczkę po okolicy.Tym razem wybraliśmy się do miejsca dla mnie szczególnego,miejsca mojej życiowej porażki ale o tym na końcu. SAM_0945 Niedaleko Polanicy-Zdrój na wzniesieniu Szczytnik (589 m n.p.m.), wkomponowany w skały na krawędzi skalnej nad Szczytną znajduje się Zamek Leśna.Jadąc drogą krajową z Polanicy Zdrój w kierunku  Kudowy nie trudno go nie zauważyć.SAM_0983 Sam zamek, mimo że wygląda na warowny nie miał służyć do obrony, a rekreacji jako miejsce balów i spotkań myśliwych. SAM_0962 Ufundowany przez pruskiego majora Leopolda von Hochberga ukończony w 1838 r., charakteryzuje się burzliwą historią i częstą zmianą właścicieli. Od 1966 r. znajduje się tam Dom Pomocy Społecznej i w większej części jest zamknięty ale zawsze można odwiedzić zamkową kaplicę a także zobaczyć dziedziniec zewnętrzny i spory fragment murów „obronnych” z fosą i zwodzonym mostem. SAM_0949 SAM_0955 Niedostatek wrażeń uzupełni taras widokowy ulokowany na Orlich Skałach, skąd rozpościera się panorama na Szczytną, Góry Stołowe, Bystrzyckie i Orlickie.

SAM_0970
TARAS NA KRAWĘDZI SKALNEJ
SAM_0964
WSPANIAŁA PANORAMA

Z centrum Szczytnej, na wzgórze idzie się szlakiem ok. 45 minut.To idealny spacer przez las.Można tez dojechać samochodem pod sam zamek,Wejście na taras widokowy i do kapicy jest bezpłatne.Zamek nie jest udostępniony dla zwiedzających.

SAM_0959
Kamienna Figura Św. Jana Nepomucena

Tajemnice zamkowe. Na zamku nie odkryto żadnych piwnic, poza jednym małym przejściem podziemnym. Nie natrafiono też na studnię, która musiała tam być. Wiele mówiło się o ukryciu w tym miejscu zbiorów Muzeum Szkła ze Szczytnej. Są też informacje o przewiezieniu do Leśnej Skały części przedmiotów ze składnic hitlerowskich z Henrykowa i Kamieńca. Tak więc wielu uważa, iż zamek choć bez bogatej historii kryje jeszcze sporo tajemnic.

Jak wspomniałam w  zamku mieści się Państwowy Dom Pomocy Społecznej. I teraz zacznę moją historię Dawno,dawno temu kiedy kończyłam 8 klasę(jestem z pokolenia przed gimnazjalnego)musiałam podjąć decyzję o wyborze zawodu.Od dziecka marzyłam aby zostać lekarzem albo pielęgniarką.Wybrałam biały, wykrochmalony fartuch pielęgniarski i czepek na głowie,naiwnie wyobrażając sobie,że praca pielęgniarki to zastrzyki i głaskanie dzieci po główce..Gdy przekroczyłam bramę zamku, mój dziecinny świat  zawalił się jak domek z kart.To właśnie tam przyszło mi się zderzyć z rzeczywistością pracy pielęgniarki.Tam poznałam ludzkie cierpienie i nieszczęście.W ośrodku przebywały dzieci i dorośli o różnym stopniu upośledzenia. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z ludźmi niepełnosprawnymi To były czasy kiedy oddawano takich ludzi do zakładów albo ukrywano przed światem w domu.Na ulicach nie widywano wózków inwalidzkich,nie było szkół ani przedszkoli integracyjnych. Nawet nie wiedziałam,że istnieje pojęcie  niepełnosprawny.Wtedy na osoby,które swoim zachowaniem nieco odbiegały od innych używano określenia-psychicznie chory. Wyobraźcie sobie młodziutką,wrażliwą dziewczynę na którą nagle spada ogrom ludzkiego nieszczęścia.Pamiętam Mareczka z wodogłowiem,który nigdy nie widział świata znajdującego się poza murami zamku.Całe swoje życie spędzał w pozycji leżącej,wpatrzony w sufit.Wierzcie mi chłopiec był bardzo mądry,dużo z nim rozmawiałam,chociaż te rozmowy  do łatwych nie należały.Bo jak wytłumaczyć  co to jest samochód,ptak,czy ulica  komuś ,kto nie zna (jak to określił Mareczek)”naszego świata”. Gdy zaczynałam wyjasniać jedno zaraz padało pytanie o kolejne określenie. Były tam dzieci z ciężkim upośledzeniem o zniekształconych twarzach,bez gałek ocznych,same tylko oczodoły.Dzieci o wyglądzie starców.Niektóre zachowywały się jak zwierzęta.Oszczędzę Wam szczegółów. Powiem tylko,że straszna jest bezsilność -chcesz pomóc a nie możesz. W ośrodku przebywało sporo dzieci z lekkim upośledzeniem,wszechstronnie uzdolnionych.Na zamku znajdowała się sala,w której prezentowano prace wykonane przez dzieci.widziałam tam przepiękne obrazy,rzeźby,makatki,czy wycinaki.Piękne prace ozdabiały też korytarze ośrodka.Z placu zabaw często dobiegały śpiewy,szczególnym głosem wyróżniał się tam jeden chłopiec.Miał niezwykłą,wielooktawową skalę głosu.Podobno był to syn znanej prezenterki. Tak przynajmniej twierdziły opiekunki. Dziecko miało lekkie upośledzenie,no cóż,pewnie przeszkadzało by w karierze. Wizyty na zamku uświadomiły mi,że zawód pielęgniarki to nie tylko strzykawka w ręku że  biały fartuch nosi ślady krwi,potu,wymiocin i kału. Aby wykonywać ten zawód trzeba być silnym psychicznie i fizycznie.Nie raz przychodzi im stykać się ze śmiercią,tym bardziej bolesną gdy umiera niewinne i opuszczone przez rodziców dziecko.To ciężki zawód.Podczas  wizyt na Zamku zrozumiałam,że jestem zbyt słaba psychicznie by zostać dobrą pielęgniarką. Nie potrafię pogodzić się z cierpieniem dzieci.

Please follow and like us:
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook
Google+
Google+
http://kasia-testuje.pl/wycieczka-na-zamek-lesna-skala-moje-wspomnienia-zwiazane-z-tym-miejscem/
SHARE
Pinterest
Pinterest
Instagram

8 comments

  1. Niestety zderzenie z rzeczywistością czasami jest okrutne, kiedy sama zaczynałam pracę z dziećmi niepełnosprawnymi po pierwszych trzech dniach miałam ochotę ją rzucić, a nie byłam wtedy małą dziewczynką gdyż zaczęłam pracować 7 miesięcy temu i teraz gdy moja umowa dobiega końca jest mi tak przykro, że będę musiała je opuścić. Nigdy nie przypuszczałam że będę piastować takie stanowisko a tym bardziej iż się w nim odnajdę. Szkoda tylko że nasz rząd nie potrafi się odnaleźć w tej sytuacji te dzieciaki nie mają odpowiedniej opieki takiej która zapewni im godne życie.

  2. Ja też nie nadawałabym się na pielęgniarkę , ani na lekarza, nie mogę patrzeć na cierpienie , kalectwa zwłaszcza dzieci;serce się kroi ;nawet gdybym chociaż trochę pracując w tym zawodzie mogła im pomóc, ulżyć, to wiem , jak wszystko bym przeżywała 🙁

  3. strasznie smutna historia…. ja również nie jestem wstanie obojętnie przechodzić obok tak cierpiących dzieci i osób w każdym wieku. Moja bezsilność rozrywa mi serce… i wtedy okazuje się jak słaba psychicznie jestem.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: